Kanada — mój nowy domXII
Ognisko na plaży — Galveston, Texas
Kanada — mój nowy dom · Rozdział XII

Polak

Galveston, Texas · Ognisko przy oceanie
„Skarga" Paska, który już w 1678 r. narzekał, że w Polsce „choć ludzi jest gwałt, o człowieka trudno", dziś nie mniej jest aktualna niż wtedy.
Śniadanie Polaka — kieliszek i ogórek
Śniadanie Polaka.

Co krok w życiu spotykamy ludzi, którzy dużo wiedzą i potrafią, posiadają charakter, postępują w danej chwili jak należy, bo tak zostali wychowani.

Nie jeden weekend spędziłem daleko od domu...

Kak żyt' diedushka?
— Na wsiakij słuczaj synok i czto, isli udastsja!

Każdy kto ma dobry, wyostrzony wzrok, wyraźnie widzi wiele okazji oglądać to samo co ja. Szwendałem się po tym świecie, oglądałem różne obrazy, podobne do polskich nie raz. Czekając na ładunek, wędrowałem po pobliskich barach. Czasami weekend dopadł mnie w okolicach których nie planowałem oglądać. Po prostu tkwiłem w czasoprzestrzeni. Dom daleko i przyjaciele. Ale dobrze się z samym sobą czułem. Nie zwiedzałem, nie chodziłem po muzeach, kościołach, nie interesowały mnie sztuczne atrakcje turystyczne. Czasami, gdy było blisko, szedłem na cmentarz — lubiłem tam chodzić by się wyciszyć, zrelaksować od zgiełku i poczytać daty na nagrobkach. To przecież też historia miejsca, w jakim się znalazłem. Po prostu żyłem tak samo jak żyłem tam — żyłem tu.

Czasem bywało źle i tęsknota się odzywała. Ale to mój wybór. Moja droga. Mi camino. My way...

Wychodząc w miasto trzeba się uśmiechać... gęba boli od ciągłego suszenia zębów.

Nieraz w tych wędrówkach miałem wrażenie, że pół Izraela wyjechało z kraju. Spotkałem ich wielu. Podróżują w grupach. Nawet ci co wyjechali samotnie, wkrótce dołączają do jakiejś paczki.

Za którymś razem — czekając przez weekend na ładunek w Galveston — odczepiłem naczepę na firmowym parkingu i samym Bobkiem pojechałem na pobliską plażę. Trafiłem na grupkę Izraelczyków: Kobi, Eran, Noah i paru innych kolesi. Laski zawsze w grupach. No... bo bezpieczniej, no nie? Jadą sami, nie lubią kolektywnych wycieczek.

Siedząc z nimi przy ognisku, tłumaczyli mi: Najpierw idziesz do armii — każdy z nich odbył służbę, dziewczyny też. Potem zwykle pracują jakiś czas. Następnie przychodzi czas na poznanie świata. Plecak, przewodnik, jakaś książka, wykaz najbardziej popularnych wśród Izraelitów krajów — i w drogę. Nie mają większego wyboru. Afryka i muzułmańskie kraje odpadają, zostają Ameryki, Indie, Australia i... rzadziej Europa.

Są inteligentni, uparci, mają własne wyrobione zdanie. Zarazem skorzy do imprezowania. Większość olewa szabas. W sobotę — jak i w każdy inny dzień tygodnia — dają ognia.

Co ciekawe, połowa z tych których spotkałem ma korzenie z Polski — babcia, dziadek, czasem oboje rodziców, jak w przypadku Yohana, którego rodzice wyjechali z Polski w latach 70. Dukał trochę po polsku, z czego strasznie się cieszył i był dumny.

Oczywiście na temat historii Polski — tak dawnej jak i aktualnej — nie wiele wiedzą. Część była w Polsce, klasyczną trasą z „atrakcjami": Oświęcim, Majdanek, Warszawa.

Keren uśmiechnęła się i rzekła: Nie wierzyłam, że jesteś Polakiem. A czemu to — pytam? Jaki jest twój stereotyp Polaka? — Trudno mi to wyrazić, ale jakoś mi nie pasowałeś do tego wszystkiego co zobaczyłam w Polsce — odpowiada i pociąga łyk White Russian.

Co zobaczyła w Polsce? No właśnie. Swastyki, JUDE RAUS! na ścianach, Gwiazdy Dawida na szubienicach, ŁKS Żydy, Widzew-Żydzew. Pewnie sobie zadawała pytanie czym do cholery jest ten ŁKS i Widzew? Widziała zacięte miny... z reguły starszych osób. Hadi z Hajfy opowiadała o swojej wizycie w Polsce. Płacz. Majdanek. Szare ulice Warszawy. Przyjechali, zobaczyli najbardziej bolesne rzeczy i odlecieli do Tel Avivu.

Śmieszą mnie pytania: Ty też jesteś Żyd?
— Nie, staram się być tylko człowiekiem.

Młodzi Żydzi nie za bardzo oglądają się za siebie. Dziadkowie, rodzice nie za wiele im opowiadali. Zresztą, oni nie pytają.

Rozmowy, rozmowy, rozmowy. Słowa, słowa, słowa. Parę ich odbyłem. Trudne tematy i dość ryzykowne. Palestyna. 1968 w Polsce. Holocaust.

— Byłeś w Syrii? — pyta Kobi z niedowierzaniem — Człowieku, przecież tam nic nie ma. No tak. Skąd on może wiedzieć co tam jest? Jak zresztą reszta paczki... Syria to śmiertelny wróg! Właśnie — są otwarci na świat, ale pewnych rzeczy nie tolerują czy nie rozumieją. Syria to tacy sami ludzie. Syria to Palmira, Rivers of Babylon. Jaranie nargili na starym mieście w Damaszku, Maloula i... wspaniali ludzie.

— Wiesz, my tego nie wiemy — jesteśmy spaczeni jeżeli chodzi o Arabów — dodaje Kobi. I to się nigdy nie zmieni — myślę.

Niemcy — ich to nie lubię — mówi Hadi (dobrze że nie Heidi). Wojna, te sprawy. Widzisz — mówię — tak się składa, że wszyscy Niemcy których spotkałem na swojej drodze to byli normalni ludzie. Tacy sami ludzie jak ty i ja. Więc o co ci chodzi? Hadi milczy i połyka kęs średniej „Supremy" z Pizzy Hut, ale tylko z grzybami, bo jest wegetarianką.

Mam wrażenie, że pośród nich jestem jakimś naprawiaczem stosunków międzynarodowych i stereotypów. Może dlatego, że dla wielu z nich byłem pierwszym spotkanym Polakiem?

Jak byłem łepek to zawsze opowiadaliśmy sobie te debilne kawały o Żydach. Niektórzy z tego wyrośli, łapiąc sens wypowiadanych wcześniej słów. Niektórzy wręcz przeciwnie — to smuci. Żyd, Żyd. Brzydkie słowo, co nie? — A Polak? Pamiętam Lutza, Niemca, właściciela hotelu w Bielefeldzie. Powiedział mi, że w dzieciństwie słowo Polak — w jego wsi — było brzydkim, bardzo brzydkim słowem. Przekleństwem.

Nie zmienisz ludzi. Niektórzy są jak zaschniętą krową kupa na polnej drodze.

Nigdy nikogo nie próbowałem i nie próbuję zmieniać, bo to niemożliwe. Ja tylko opowiadam...

Obiecywałem żonie wielokrotnie, że pokażę Jej Bliski Wschód — i pokazałem. Jazda przez Jordanię do Petry. Arabska muzyka, arabska jazda — bez przepisów i innych zahamowań. Na łeb na szyję. A po drodze, na parkingu, dołączyłem do grupy jordańskich kierowców ciężarówek. Wot co. Było to chyba 23 lata temu.

Spełniam obietnice:
Ognisko na plaży — Galveston, Texas
Galveston, Texas — ognisko przy oceanie. Kobi, Eran, Noah i reszta paczki.
PoprzedniSpis treściNastępny
Original text
Rate this translation
Your feedback will be used to help improve Google Translate