Myśli Uczesane · I

Homocretinicus

Składam hołd Głupocie. Jest jedyną prawdziwą potęgą tego świata — absolutną, wszechobecną, niepokonaną. Żadna idea, żadna miłość ani wiara nie ma takiego wpływu na losy ludzkości jak czysty, gęsty idiotyzm. To nie jest brak rozumu; to siła wyższa.

Mówię to z pełną powagą: głupota jest jak śmierć. Jest ostateczna i nieodwracalna. Nawet jeśli nauka znajdzie kiedyś lek na nieśmiertelność, to tylko po to, by głupcy mogli trwać wiecznie. Bo głupca nie można zmienić. To „paradoks debila": dałoby się go wiele nauczyć, bo nic nie wie, ale właśnie dlatego, że nic nie wie, nauczyć się go nie da. On nie jest dzieckiem, które pyta. On jest betonem, który już „wszystko wie".

Skąd się bierze ten rak? Wszyscy rodzimy się puści, ale u dziecka to tylko miejsce na treść. Tragedia zaczyna się, gdy to miejsce zostaje wypełnione bzdurą, która twardnieje w pancerz. Wtedy nauka się kończy. Człowiek przestaje poznawać, a zaczyna jedynie rozwijać swój błąd. Jeden bada prawdy wszechświata, inny — jako kompletny idiota — wynajduje nowe sposoby mielenia pieniędzy. Dla „ludzi interesu" wszystko, co nie jest gromadzeniem przedmiotów, to choroba. A jest dokładnie na odwrót: to mądrość jest rzadką anomalią, a głupota — naturalnym stanem niedorozwoju.

Gombrowicz twierdził, że bez głupoty świat by stanął. Że to ona napędza rodzenie dzieci i pracę w fabrykach. Może i tak, ale spójrzcie na jej owoce: wojny, rzezie, systemowy syf. To ona je rodzi. Głupota nie potrzebuje mądrości, by istnieć. Jest bytem autonomicznym, doskonałą próżnią. Gdyby zetrzeć ją z powierzchni ziemi, nie stalibyśmy się aniołami — zostalibyśmy po prostu ludźmi. Teraz jesteśmy tylko masą.

Jesteśmy miliony lat przed rozumem. Nieważne, co odkryje nauka — my już wiemy, jak to spierdolić. Potrafimy zrujnować planetę oddaloną o lata świetlne, zanim jeszcze na niej wylądujemy. Jesteśmy geniuszami autodestrukcji. Podczas gdy Jezus czy Einstein byli rzadkimi błyskami, światem rządzą tłumy niedocenionych geniuszy debilizmu.

Najgorsza jest jej zwyczajność. Głupota nie ma twarzy demona. Ma twarz Kubusia Puchatka. Jest pluszowa, ospała, poczciwa i... wszechobecna. To kurz, który osiada na wszystkim. Jeden pluszowy miś nic nie zrobi, ale gdy zbiorą się ich miliardy, tworzą Himalaje, które duszą. Nie ma szans. Kubusie Puchatki zagadają na śmierć.

A tłum? Tłum to krwiożercze gówno, bezmyślna papka, która dziś, tak samo jak dwa tysiące lat temu, ryczy na egzekucjach. Nienawidzę go. I nie wstydzę się tej nienawiści. To nie jest zwykła złość — to nienawiść oświecona, pancerz i miecz, jedyna forma umiłowania dobra w świecie rządzonym przez Batyrów, Trumpów i innych sutenerów władzy. Bez niej stoisz przed potworami bezbronny jak dziecko.

Błogosławieni niewinni, albowiem to oni zniszczą ten świat. Zwykli ludzie, żyjący swoimi „ważnymi" sprawami, nieświadomie pchający nas ku przepaści. Nie można ich winić, bo jak winić pluszowego misia? Jedyne, co nam zostaje, to wiara w chłodną nienawiść do ich dzieła.

Teoretycznie nie jest za późno. Gdyby ludzkość zmądrzała, zło dałoby się odkręcić. Ale ludzkość nie zmądrzeje. Jesteśmy w ślepym zaułku. Głupcy niosą światu wyrok, a ratunek zależy właśnie od nich. Czyli nie nadejdzie nigdy.

Amen.

← Myśli UczesaneStrona główna
Original text
Rate this translation
Your feedback will be used to help improve Google Translate