Mercedes 23-36 — ciężarówka na parkingu
Rozdział VI · Polska

Pan Jurgiel

i Dekalog Kierowcy

„Praca uszlachetnia. Lenistwo uszczęśliwia."

— Szkoda, że nie tych, na rzecz których się pracuje.

Nie będę ukrywał, że miałem pewne obawy przed pierwszym rejsem w dzikie kraje — zdemonizowane opowieściami bywałych tam kolegów. Ale pomyślałem sobie: nie święci garnki lepią — pojedziesz, zobaczysz, będziesz wiedział. Najważniejsze: nie szarżować.

Zanim jednak to nastąpiło, był kurs PZM — Polskiego Związku Motorowego — w Gorzowie Wielkopolskim. Rok 1967. Pierwsza kategoria prawa jazdy. Wykładowcą był pan Jurgiel — bardzo przyzwoity gość z ogromnym doświadczeniem zawodowym, wykładający nam zasady ruchu i budowy pojazdów od szerokości i głębokości siedzeń dla poszczególnego pasażera włącznie.

Pamiętam do dziś: siedzenie dla pasażera winno wynosić 40 cm × 60 cm. Śmieszne — co?

Guru z Akademii Lwowskiej

Pan Jurgiel nam imponował — sylwetką, obyciem, kulturą osobistą, a najbardziej encyklopedyczną wiedzą. Do tego wszystkiego posiadał dar przekazywania wiadomości. Największy matoł rozumiał, co ów wykładowca chciał powiedzieć.

Podczas pierwszego wykładu dowiedzieliśmy się, że był absolwentem Akademii Technicznej we Lwowie — katedra mechaniki, tytuł inżyniera. Traktowaliśmy go jak Guru. Na wykłady chodziłem raz w tygodniu z ogromną przyjemnością, bo nie było sesji, byśmy z czymś nowym w głowach nie wychodzili. Jadąc do domu, przetrawiałem podaną wiedzę kilkukrotnie.

Nie wiem, czego dziś uczą na kursach dla kierowców — ale nigdy podczas rozmów z kolegami nie słyszałem, by ktokolwiek zetknął się na kursie z podstawami zachowań na drodze, jakich uczył nas pan Jurgiel. Myślę, że gdyby byli dziś tacy wykładowcy jak nasz, wypadków drogowych byłoby o wiele mniej.

Dekalog Kierowcy

Dziesięć zasad, które pan Jurgiel zalecał stosować na drodze. Nie starzeją się. Nie powinny się starzeć.

I

Prowadź swój pojazd zawsze tak, abyś nie musiał nikogo przepraszać za swoje błędy. Nie zawsze zdążysz to zrobić — bo stracisz świadomość, a ktoś może odjechać ze złym zdaniem o tobie i twojej kulturze jazdy.

II

Nie utrudniaj życia innym na drodze. Będą ci za to zawsze wdzięczni.

III

Miej dużo tolerancji dla innych użytkowników drogi. Nie wszyscy są tak wspaniałymi mistrzami kierownicy jak ty.

IV

Nie pouczaj innych. Nie tylko ci nikt za to nie zapłaci, ale możesz mieć szansę — w tym lepszym wypadku — pozostania kaleką.

V

Droga to nie sala sądowa. Nie musisz nikomu niczego udowadniać.

VI

Ustąp innym, nawet gdy prawo jest po twojej stronie. Wolisz mieć rację, czy wrócić całym do domu?

VII

Szanuj przepisy drogowe nie tylko z obawy przed karą. Lekceważenie prawa drogowego jest w najlepszym przypadku przejawem czystej głupoty — jeśli nie próbą samobójstwa.

VIII

Nie czyń sekretów ze swoich zamiarów. Niech inni wcześniej dowiedzą się, co zrobisz za chwilę.

IX

Siedząc za kierownicą — myśl i przewiduj. Nikt i nic nie zwalnia cię od myślenia.

X

Prowadź pojazd zawsze najlepiej jak potrafisz, ale nigdy na granicy swoich możliwości. Pamiętaj zawsze o marginesie bezpieczeństwa.

Zawsze — gdy wyjeżdżam na drogę — stosuję i stosować będę te rady. Bo one nigdy się nie starzeją. Każdy użytkownik drogi powinien o nich pamiętać.

Syndrom Mad Max'a

Pierwsze i najważniejsze: zwracaj uwagę na innych użytkowników drogi. Przyjmij jako pewnik, że ogromna ich liczba wyjechała na drogę tylko po to, aby rozbić ci auto — a tobie, w najlepszym wypadku, zafundować szpital.

Nie jest przesadą twierdzenie, że część kierowców ma takie umiejętności, że powinna paść bydło jak najdalej od ludzkich siedzib.

Bywa tak, że nawet bardzo kulturalni ludzie, siadając za kierownicą, przechodzą przedziwną metamorfozę — nagle zaczynają zdradzać krwiożercze instynkty i mają do wszystkich o wszystko pretensje. Być może to podświadome, atawistyczne odreagowanie na konieczność życia „na pokaz". Spotykałem absurdalne przypadki zmiany spokojnych, uprzejmych ludzi w monstra pałające żądzą krwi. Tacy pogardzają wszystkimi innymi. Uważają ich za frajerów. Tylko oni są najlepsi. To właśnie oni najczęściej pokazują innym Faka — zwany pieszczotliwie „pozdrowieniem taksówkarza".

A tak naprawdę — głównie oni są klientami blacharzy.

Jeżdżenie samochodem bywa stresujące. Aby się nie dać opanować złym, pierwotnym instynktom, do jazdy należy podchodzić z ogromnym dystansem. Czy poprawi ci samopoczucie, jeśli będziesz wymachiwał pięściami pod adresem każdego, kto przez przypadek popełnił błąd?

Stało się coś złego?

Ktoś ci zajechał drogę?

Ktoś chciał cię zdenerwować?

Może próbował obrazić?

I co z tego? Jeśli inny kierowca oddalił się po groźnej sytuacji — możesz być pewny, że nic do niego nie dotrze. On takim został stworzony i takim pójdzie do piachu. Być może sprawisz mu nawet przyjemność, bo właśnie jego jedynym zamiarem było doprowadzenie kogoś do szewskiej pasji.

Olej to. Uśmiechnij się — zapomnij.

Gest Przepraszam

Jeśli chcesz poznać jeszcze lepszą metodę na Mad Max'a — powiem ci o swojej, którą z powodzeniem stosuję od zawsze.

Pokaż taki przyjacielski, przepraszający gest każdemu kierowcy — nawet wówczas, gdy jesteś w stu procentach przekonany, że racja jest po twojej stronie. Zaręczam, że większość zbaranieje, spodziewając się po tobie zupełnie innej reakcji.

Gest przepraszam
Gest „Przepraszam" — broń skuteczniejsza niż klakson

Naprawdę przyjemne jest uczucie, zobaczyć jak taki świński ryj Mad Max'a nagle się wydłuża, paszcza mu się szeroko otwiera, traci całą pewność siebie, całą złość do świata.

Bywało, że zostawiałem takich osłupiałych baranów na środku skrzyżowania i jechałem dalej. A oni jeszcze długą chwilę dochodzili do siebie. Naprawdę jest przyjemne uczucie przeprosić kogoś, kto chciał cię zdołować. I nic nie kosztuje — dokładnie nic. Spróbuj raz, a spodoba ci się. Gwarantuję.

Gest Dziękuję

Jeżeli chcesz mieć znakomite samopoczucie za kierownicą, którego nie zmąci nawet najbardziej chamskie zachowanie innych — stosuj jak najczęściej dwa gesty: PRZEPRASZAM i DZIĘKUJĘ. W Polsce są zupełnie nieznane, a warto byłoby je spopularyzować — w wielu innych krajach są powszechnie używane.

Gest dziękuję
Gest „Dziękuję" — uprzejmości na drodze nigdy za wiele

Ten drugi pokazuję osobie, której chcę podziękować za uprzejmość. Możesz ponadto stosować gest OK — kciuk w górę — gdy inny kierowca robi coś bardzo, bardzo pozytywnego.

Uprzejmości, tak samo na drodze jak i w życiu codziennym, nigdy za wiele.

Ps. Owszem, czasami zdarza mi się szturchnąć jakąś intelektualną meduzę jakimś metalowym prętem — dla relaksu i celem sprawdzenia, czy nadal wegetuje w swoim intelektualnym dole. Mam, tam i ówdzie, kilku ulubionych tytanów intelektu, którzy reagują na mój pręt jak by był pod napięciem 360 volt.

Co to jest silnik spalinowy?

Pamiętam też jakie zadał nam zadanie domowe, które brzmiało: Co to jest silnik spalinowy?

Na następnych wykładach — nie było internetu! — kursanci snuli różnorakie dywagacje. Odpowiedź była jedna:

„Silnik spalinowy jest mechanizmem zamieniającym ciepło na pracę."

— proste!

Zapamiętałem to twierdzenie na całe życie. Podobnie jak inne zalecenie pana Jurgiela:

„Jedź tak, byś ZAWSZE panował nad pojazdem."

Miłość do zawodu kierowcy to zwycięstwo wyobraźni nad inteligencją. Ale nikt nie powiedział, że nie może być piękne.